sobota, 19 września 2026

Śladami krowoderskiej kolei, czyli odkrywanie tajemnic krakowskiego Dworca Towarowego

 

 

Sobota 12 września 2026 była dosyć pochmurnym i zwiastującym nadchodzącą jesień dniem. Na szczęście według prognoz miało być bezdeszczowo, więc postanowiłem wybrać się na spacer śladami krowoderskiej kolei organizowany przez Dzielnicę V Krowodrza i poprowadzony przez dr Dominika Lulewicza.

Słyszałem wiele pochlebnych opinii na temat wcześniejszych spacerów prowadzonych przez dr Lulewicza, lecz niestety jakoś tak się złożyło, że nie mogłem w nich uczestniczyć. Wyczekiwałem zatem na kolejną okazję z niecierpliwością.

Miejscem zbiórki i zarazem początkiem spaceru był przystanek tramwajowy "Dworzec Towarowy". Po krótkim wstępie przekroczyliśmy jedną z bram wjazdowych na teren dworca i naszym oczom ukazały się pięknie odnowione budynki administracyjne.

 

Budynki administracji dworca towarowego

Budynki administracji dworca towarowego. 


Kolejnym przystankiem była rampa załadowcza do jednego z magazynów, gdzie zaprezentowano nam detale architektoniczne oraz ciekawostkę dotyczącą konstrukcji jednej z wiat, wykonanej z szyn kolejowych pochodzących z różnych hut (austro-węgierskich z Cieszyna, Witkowic jak i przytarganych tutaj aż z niemiecko-francuskiego pogranicza przez niemieckiego okupanta w czasie II wojny światowej).

 

 

 

 

 

Sygnatura cieszyńskiej huty.

Sygnatura witkowickiej huty.
 
 
 

Po drodze mieliśmy okazję obejrzeć między innymi drugą bramę wjazdową (tym razem oryginalną, bo ta, którą przekroczyliśmy została przesunięta w wyniku budowy linii tramwajowej), magazyny o różnym przeznaczeniu, stację transformatorową oraz obejrzeć elementy scenografii do filmów "Lista Schindlera" oraz "Karol. Człowiek, który został papieżem" w formie napisów na elewacjach budynków.

 


Niektóre z budynków są w mocno opłakanym stanie.

Magazyn zbożowy.

Jeden z elementów scenografii do filmu "Lista Schindlera".

Jeden z elementów scenografii do filmu "Karol. Człowiek, który został papieżem".

Nad wiatą widać kolejny z elementów scenografii do filmu "Lista Schindlera".

Budynek transformatorowni.
 

Następnie skierowaliśmy się w stronę wiaduktów nad ulicą Prądnicką, podziwiając po drodze budynki i efektowne szyldy firmy R.Aleksandrowicz. Na jednym z wiaduktów przewodnik powiedział kilka słów na temat pięknie wykonanych balustrad z motywami secesyjnymi i udaliśmy się "tajnym" przejściem w stronę ulicy Zbożowej, gdzie stoi okazały ceglany budynek mieszkalny wybudowany dla pracowników kolei.

 

Szyld dawnej firmy R. Aleksandrowicz, który kojarzyłem wcześniej tylko z widoku z okna tramwaju :)

Kunsztownie wykonane balustrady z motywem secesyjnym.

Sonnenblumen czyli słonecznik :)

 


Jeden z budynków mieszkalnych dla pracowników kolei.

Kilka kroków dalej mieliśmy okazję obejrzeć budynki związane z dawnym Syndykatem Rolniczym mieszczącym się przy ulicy Składowej oraz ukryte na zapleczu tory bocznic kolejowych. Istnieje w planach połączenie rozerwanej na pół przez teren szpitala wojskowego ulicy Składowej i wykonanie tam ciągu pieszo-rowerowego, jednak póki co musieliśmy dotrzeć do zachodniej części tej ulicy okrężną drogą przez ulicę Wrocławską, zatrzymując się na chwilę przy tablicy pamiątkowej poświęconej austriackiemu poecie Georgowi Traklowi, umieszczonej na murze wspomnianego szpitala. Jako, że był to spacer o tematyce kolejowej, to przewodnik nie omieszkał wspomnieć o bocznicy wybudowanej na zlecenie Sowietów po 1945 roku w celu zapewnienia szybkiego transportu rannych żołnierzy w celu hospitalizacji.

 

Zarośnięta bocznica.

Budynki przy wschodnim odcinku ulicy Składowej.


Widoczne sygnatury Syndykatu Rolniczego (SR).

Rampa Syndykatu Rolniczego.


 

Idąc ulicą Odrowąża moją uwagę przykuły tablice przedstawiające informacje na temat patronów okolicznych ulic. Przyznam, że wygląda to świetnie i trzymam kciuki żeby takich tablic pojawiło się w okolicy więcej.

 

Bardzo leciwa tabliczka adresowa.



I te nowsze z krótkimi życiorysami patronów.

 

Wkrótce doszliśmy do dalszej części ulicy Składowej, gdzie po drodze podziwialiśmy kolejne budynki mieszkalne oraz zrujnowany obiekt wybudowany przez Niemców w czasie II wojny światowej, z charakterystycznym czterospadowym dachem krytym papą.

 

Mocno zrujnowany budynek z 1943 roku.

 

Niemcy pozostawili po sobie jeszcze kilka budynków w okolicy. Były to nastawnie wybudowane w stylu modernistycznym (ta jest zachowana) oraz niemieckim stylu narodowym - ta niestety została rozebrana i żałuję, że nie udało mi się jej wcześniej uwiecznić na zdjęciach, podobnie jak inne nastawnie z dawnego przejazdu kolejowego na ulicy Rydla czy z Mydlnik w pobliżu ulicy Łupaszki). 

 

Modernistyczna nastawnia zbudowana w okresie okupacji niemieckiej. Zdjęcie sprzed rewitalizacji i zrobione przy innej okazji :)

 

Udało się także uchwycić widoczną w oddali za torowiskiem zabytkową ceglaną wieżę wodną. 

 

Przepraszam za jakość zdjęcia, ale lepiej nie dałem rady bez wchodzenia na teren prywatny :)

Spacer miał metę obok wiaduktu w ciągu ulicy Łokietka, który został przebudowany zachowując odpowiedni styl i nawiązując wyglądem do wiaduktów nad Prądnicką i Kamienną. Co ciekawe, ten wiadukt oryginalnie nie posiadał pięknie zdobionych balustrad, podobnie jak inny, znajdujący się kawałek dalej w ciągu ulicy Racławickiej. Austriacy odpuścili sobie tutaj takie zdobienia, ponieważ były to już miejsca mniej reprezentatywne. Niemniej jednak, wykonanie cieszy oko i fajnie, że nie zdecydowano się na użycie zwykłych metalowych balustrad.

Jeśli kiedykolwiek mielibyście okazję uczestniczyć w tego typu spacerze, to gorąco zachęcam, bo warto! Tereny kolejowe niekiedy owiane są mgiełką tajemnicy, ponieważ nie zawsze są ogólnodostępne i przyjemnie jest posłuchać kogoś, kto ma ogromną wiedzę w tematyce kolejowej.

Pamiętajmy również, że wchodzenie na teren kolei bez zezwolenia jest zabronione i mogą grozić za to surowe konsekwencje.